niedziela, 6 stycznia 2019

Easy Speaker, Cristian Pettersson, Robert Henderson, Speak Express - to jedno wielkie oszustwo, czyli o tym, jak nie nauczysz się języka angielskiego w 2 tygodnie!



Nadszedł styczeń, czas noworocznych postanowień (New Year's resolutions) i pewnie wiele osób ma tej liście naukę języka angielskiego. W styczniu i we wrześniu zawsze pojawia się większy ruch w interesie. No właśnie, ale jest to też dobry czas, aby znaleźć dużo naiwnych i leniwych ludzi, którzy myślą, że w 2 tygodnie nauczą się języka angielskiego i wszystkich innych języków obcych. W 2 tygodnie. Za jedyne 137 zł.

Przepraszam, jeśli ktoś poczuł się urażony określeniem "leniwy" (lazy) oraz naiwny (naïve). Ale to jedyne słowa, które przychodzą mi do głowy, gdy spojrzę i przeanalizuję tę stronę z ofertą super innowacyjnej i efektywnej metody Easy Speaker. Może ktoś trafi tu szukając opinii na temat tej oferty i zastanowi się nad zakupem. Adres strony:

http://czasopismo-naukowe.com/2-tygodniowa-metoda-nauki-jezykow-es
http://promocja-dnia.com/edu/opanujesz-material-rocznego-kursu-w-2-tyg-es/




Oto niepodważalne dowody, dlaczego ta strona to #oszustwo #scam i powinna zapalić nam się czerwona lampka, gdy na to wszystko patrzymy:

1. Nie ma kogoś takiego jak Cristian Pettersson. Ten człowiek nie istnieje. Jeśli wpiszesz w Google jego nazwisko lub wrzucisz to zdjęcie - wyskakują tylko strony identycznie zrobione w różnych językach. Tylko to jedno zdjęcie, nie zawsze z tym nazwiskiem, ale nic poza tym. Z człowiekiem, który zna 23 języki chętnie każdy zrobiłby wywiad, od BBC i CNN do Dzień dobry TVN. Internet to niesamowite narzędzie - dzięki któremu można łatwo oszukać, ale też wyszukać info. Jest niejaki Kristian Pettersson, jest szwedzkim lekkoatletą, ale na pewno nie jest "multipoliglotą"! Gość niby opracował "metodę" i nic o niej nie ma w całym internecie oprócz takiej samej strony w wielu różnych językach...Wake up! 

2. 75,000 z przecinkiem? Yyy, od kiedy piszemy przecinki, oddzielając setki od tysięcy? Dlaczego akurat 75,000 Polaków? Czepiam się, wiem. Niestety tak już mam, że gdy widzę jakieś literówki na stronie, która chciałaby uchodzić za naukową i poważną to od razu zaświeca mi się nie jedna, lecz dwie, migające na zmianę czerwone lampki, które pikają w rytm muzyki: ALARM! A na stronie w języku angielskim skierowanej do Brytyjczyków jest napisane, że też 75,000 Brytyjczyków zdecydowało się na tą niby rewelacyjną metodę. Przypadek? I doubt it!

3. Co ciekawe, idąc dalej - na stronie dla Brytyjczyków Cristian Pettersson już nie włada 23 językami, ale "zaledwie" 20 i nie ma 62 lat, lecz 60. Jest też nie szwedzkim (Swedish), lecz duńskim poliglotą (Danish)! Pewnie założenie jest takie, że jak jesteś Polakiem to nie będziesz czytał tej historii po angielsku i nie zauważysz tych "drobnych" różnic. By the way, w Wielkiej Brytanii ta rewolucyjna metoda trwa nie 2, lecz "aż" 4 tygodnie!





4. "International Education Magazine poleca to rozwiązanie czytelnikom". Szkoda tylko, że brak jest jakiegokolwiek linka, podania daty, numeru, w którym magazyn ten poleca metodą. Może dlatego, że ten magazyn po prostu... nie istnieje. Wpadlibyście na to? Wpadlibyście na to, żeby w internecie podawać nazwę wymyślonego magazynu niby naukowego, kiedy to w sekundę mogę sprawdzić w kolejnej karcie, czy taki magazyn to napisał i czy to nie jest #fakenews oraz #posttruth??? Bo ja nie. Właściwie, kiedy wpiszesz "International Education Magazine" w Googlach to wyskoczy jakaś hiszpańska strona dokładnie "Global Education Magazine", ale ostatni numer (?) ukazał się jakoś w 2015 roku. Poza tym, wygląda to raczej na jakąś organizację NGO, a nie na żadnej naukowe wydawnictwo, jakby się mogło wydawać po nazwie.





5. Jedziemy dalej. Analizujemy stronę angielską, która jest trochę inna niż ta polska. Ma np. rysunki mózgu z zaznaczonymi dziwnymi miejscami przyswajania języka. Ale tutaj ten cały Cristan Pettersson mówi, że jest niby jednym z najlepszych lingwistów w Europie (yeah, right), ale że nie ma doktoratu z lingwistyki (hahaha) i nie skończył żadnego elitarnego uniwersytetu. Ale jednak opracował rewelacyjną platformę, na której nauczysz się każdego języka, bla bla bla. Jak człowiek bez wykształcenia, który nie ma doktoratu z lingwistyki, może być... uwaga, fanfary... ekspertem w neurolingwistyce!!! Że co??? 




6. Wykonanie samej strony. Na stronie nie ma nigdzie adresu firmy, numeru telefonu, mail jest ukryty. W regulaminie jest wyłącznie mail, również brak adresu administratora danych. Nie wiadomo, co się dzieje z danymi, które podasz. Niby tylko do wysyłki. Słabo. Poza tym sama strona jest mało interaktywna, nie podaje innych źródeł (choćby wspomnianego linka do artykułu w nieistniejącym czasopiśmie naukowym), a wszystkie nagłówki na górze strony (Odkrycia - Nauka - Wszechświat) odnoszą... uwaga... do strony sprzedażowej tego pseudo-kursu. Wciskamy np. nagłówek Technologia albo Natura, a tam dalej o tej całej rewolucyjnej metodzie Easy Speaker. Nie ma info, kto tworzył stronę, nic o copyright, nic o ciasteczkach.

7. "Cristian Pettersson opanował trwale 23 języki". Trwale? Seriously? Nie ma czegoś takiego, jak trwałe opanowanie języka obcego, a nawet ojczystego. Podstawowa wiedza o mózgu mówi nam, że jeśli nie używamy słów i języka na co dzień to niestety - zapominamy go, nawet gdy nie mamy Alzheimera. Mózg jest bardzo wydajnym organem, ale żeby być tak wydajnym, musi usuwać niepotrzebne dane. W przyrodzie nic nie ginie, ale niestety w mózgu tak. Deal with it.

8. Na dole na polskiej stronie znajdują się bardzo pozytywne komentarze (niby ponad 600), że już ktoś zamówił, ktoś chwalił, a ktoś czeka na przesyłkę. Niby to jest wtyczka Facebooka (oczywiście fałszywa, bo nie da się kliknąć), nie da się również dodać komentarza (autor zmyślnie zabezpieczył się przed skomentowaniem tego jednego wielkiego kłamstwa przeze mnie), a także nie da się kliknąć na profile komentujących osób na FB. A poza tym... please... te nazwiska. Może na FB ktoś czasem nazywa się fiołek fikołek, ale żeby żadnego normalnego imienia i nazwiska nie było? I nie ma podanego miejsca pracy, jak to zawsze ta wspaniała wtyczka FB podaje, że Stachu pracuje w banku, a Janinka w korpo?





9.  Promocja trwa... tylko do dzisiaj. Gdy sprawdzałam 5.01.2019 to oczywiście trwa tylko do 5.01. Ale już chwilę po północy 6.01. promocja znowu trwa tylko do 6.01. Przypadek?

10. Uwaga, teraz ujawnię na czym polega ta rewelacyjna innowacyjna super skuteczna metoda, bo pewnie umieracie z ciekawości. Dzięki niej w ciągu 2 tygodni nauczycie się dowolnego języka na takim poziomie, jakbyście spędzili rok w nudnej szkole językowej. Pozbędziecie się też blokady w mówieniu w języku obcym. Dostaniecie awans albo wyjedziecie do wymarzonego kraju. Ta metoda likwiduje też niechęć do nauki. Mózg pracuje 5x lepiej. No i oczywiście swobodnie komunikujesz się już po 2 tygodniach. Rewelacja! Za jedyne 137 zł (promocja, bo cena regularna to aż 297 zł!). Chcecie wiedzieć, na czym polega ta metoda? 

Na nauce słówek! Za pomocą fiszek! Poważnie!

I teraz tak... słówka są podstawą języka. Ale nic nie zdziałamy znając choćby 3000 słów w danym języku bez znajomości kontekstu, a przede wszystkim gramatyki (z tego co obliczyłam - platforma obiecuje, że będziesz uczyć się około 200 słówek dziennie x 14 dni = około 2000 słówek). Co mi po tym, że za pomocą fiszek poznam słowa: a dog, eat, a bone. Skoro nie wiem, jak ich użyć w jednym zdaniu. Present Simple albo Past Simple nie są tutaj potrzebne. Really? Kali jeść, Kali pić to są właśnie przypadkowe słówka bez gramatyki. Wiem, że wielu osobom źle kojarzy się nauka gramatyki. Nie rozumieją, nie znają zasad, zapominają itd. Ale gramatyka angielska jest prosta, naprawdę. Jest prostsza niż polska gramatyka. I jak niby można przełamać barierę językową, lęk językowy, na który nagminnie narzekają Polacy, za pomocą nauki słówek? Wszyscy moi uczniowie, którzy przełamali lęk w mówieniu w języku obcym osiągnęli to wyłącznie za pomocą KONWERSACJI! ĆWICZEŃ! Practice makes perfect. Po prostu mówienia. A tutaj? Mamy rozmawiać z interaktywną platformą o tych słówkach, czy jak?

11. Jest jeszcze inna strona, powiązana jednak z tą. Podobna metoda. Z tym, że nazywa się Speak Express i wymyślona jest przez Roberta Hendersona (say who?). Kosztuje również 137 zł. Przypadek? Tekst jest dokładnie ten sam, te same pseudo-argumenty.

https://top-sales24.com/products/lp/84/speakexpress/1/index.html





And best is yet to come...

To nie jest nowość. Strony, nazwiska i nazwy tego pożal-się-boże kursu się zmieniają, ale metody, a nawet cały tekst z grubsza pozostaje ten sam. W internecie najstarsze wzmianki o tym przekręcie, do jakich dotarłam, pochodzą z 2015 roku. Odzywają się również ludzie, którzy zamówili ten kurs. I rozczarowani żądali zwrotu pieniędzy (gwarantowanego na stronie). Jednak tutaj odzywa się pracownik "firmy", powołując się na prawo konsumentów, że jeśli zaczęliśmy już ten cały kurs to nie mamy prawa do zwrotu kasy. Well...

I warto przejrzeć te linki:



Wcześniej metodę Active Speaker wprowadzał Tomas Nilsson. Metodę Quick Speak - Christian Olson. Polegały dokładnie na tym samym. 2 tygodnie - nauka słówek na fiszkach. Metodę Easy Phrases - Allen Collins. Metodę Ling Intelligence - Harold Williams. Średnio raz na pół roku od co najmniej 3-4 lat można trafić na tę samą metodę. Tylko nazwy i nazwiska się zmieniają. A ludzie... ludzie się nadal nie zmieniają.

I na koniec... słuchajcie, na tej metodzie gość wyciągnął już 10 baniek. Pogratulować, jak łatwo nabić naiwnych ludzi w butelkę.

Pamiętajcie, zanim oddacie komuś pieniądze, albo zanim komuś po prostu zaufacie w Internecie - sprawdzajcie. Pokazałam Wam sposoby, jak można to w łatwy i szybki sposób zrobić. Warto dodać, że na stronie są jeszcze inne sztuczki, które próbują nas zmusić, abyśmy jednak dokonali zakupu. Nie wypisałam tutaj wszystkich. Ale to, że fejkiem śmierdzi na kilometr (it smells a rat!).

Wszystkim moim czytelnikom życzę dużo sukcesów w nauce języka obcego w nowym roku! Ale niech to nie będą wyłącznie 2 tygodnie ;) Kupcie dobrą książkę, idźcie na konwersacje, korepetycje, czy do szkoły językowej do dobrego nauczyciela. Nie kupujcie takiego chłamu w Internecie. There is no such thing as a free lunch.