poniedziałek, 11 września 2017

Różnice między Polską a Anglią

 26. września obchodzimy Międzynarodowe Święto Języków. Jak pewnie wiecie, z tej okazji przez cały miesiąc trwa akcja blogerów kulturowo-językowych pod tytułem "III Miesiąc Języków".

Wszyscy piszą o podobieństwach między Polską a innymi krajami, albo o podobieństwach językowych. Ja natomiast opowiem Wam o sześciu różnicach pomiędzy Polską a Anglią. Jesteście ciekawi?

Pewnie myślicie, że będę pisać o tym, że w Anglii jeździ się po lewej stronie (powodzenia na rondzie = roundabout!, a Opel nazywa się Vauxhall, albo że montuje się 2 krany nad umywalką, a pralka jest w kuchni. Ale nie, już o tym pisałam.



1. Keep smiling!

Anglicy jakoś tak z natury więcej uśmiechają się do innych, co dla - Polaków - jest nienaturalne. U nas, gdy idziesz ulicą i uśmiechnie się do ciebie obcy człowiek - myślisz sobie, że albo jest pijany, albo jest wariatem. Nie macie tak? Ja zazwyczaj uśmiecham się do znajomych, ewentualnie do obcych - ale wyłącznie dzieci, jednak niestety już nawet dzieci nie są przyzwyczajone do uśmiechów i zazwyczaj bardzo się peszą. Jednak w Anglii wielokrotnie ktoś się do mnie uśmiechał, ktoś o 6:00 na spacerze z psem powiedział zwykłe "Morning!" Myślę, że taki zwykły uśmiech pomaga w zaufaniu obcym ludziom i sprawia, że czujemy się bezpieczniej w społeczeństwie. Byłabym za stopniowym wprowadzaniem tej zasady w Polsce! Kto jest ze mną?


2. Urzędy

Urzędnicy są mili, przyjaźni i pomocni. Są nastawieni na to, aby pomóc obywatelowi. Brzmi jak bajka? Tak właśnie jest w Anglii. Mimo że w Polsce dużo się zmienia na lepsze, to nadal często załatwienie sprawy w polskim urzędzie powinno być poprzedzone wypiciem pół litra melisy na uspokojenie. Wiadomo - "nie da się", "proszę przyjść później", "proszę wypełnić formularz i czekać", "proszę iść do innego pokoju". I ta powszechna nieufność, podejrzliwość wobec obywatela, bo wiadomo, że Polak zawsze kombinuje i trzeba go sto razy sprawdzić. Błędne koło (vicious circle). W Anglii z kolei urzędnik zawsze pomoże, dopyta, wysłucha. On po prostu chce, aby sprawa była załatwiona, wie, że za to mu płacą. Możemy to wprowadzić u nas?

3. Mają królową

Wielka Brytania, a właściwie Zjednoczone Królestwo, nie ma prezydenta, lecz królową. Na pytanie moich uczniów "dlaczego Polska nie ma króla?" jakoś nie potrafię odpowiedź. Można ktoś, znający bardziej naszą historię mógłby mi to przybliżyć. Natomiast królowa angielska pełni raczej funkcję reprezentacyjną. Owszem, co tydzień spotyka się z panią premier (obecnie Theresa May) i omawia ważne państwowe sprawy, ale to parlament decyduje o wszystkim. Co jakiś czas w Anglii wybucha debata, czy warto nadal utrzymywać monarchię z podatków obywateli, ale miłe wydarzenia, typu narodziny kolejnego "royal baby" z pewnością ocieplają wizerunek rodziny królewskiej, a także nakręcają gospodarkę. Bo turyści chcą płacić za gadżety z wizerunkiem Williama i Kate na breloczkach, poduszkach, a nawet na... opakowaniu prezerwatyw (true story). (UWAGA! Preservative po angielsku to nie prezerwatywa, tylko konserwant, często piszą na margarynach: NO PRESERVATIVES. Jeśli z kolei chcemy kupić prezerwatywy w Anglii to powiemy: One packet of condoms, please. Więcej o false friends znajdziecie u Oli, również we wpisie w ramach III Miesiąca Języków: Fart, but, jest, brat - słowa polskie czy angielskie? oraz tutaj: 7 sposobów na uczenie false friends). Tutaj zdjęcie margaryny angielskiej, znajdziecie fragment o prezerwatywach? ;)


 

4. Mogą przechodzić na czerwonym świetle

A nie to, co my. Ja np. jakiś czas temu dostałam mandat za to, że nic nie jechało i sama autonomiczną podjęłam decyzję, że przechodzę na własne ryzyko przez pustą drogę, a nie będę czekać i marznąć na czerwonym świetle (poza tym padał wtedy śnieg z deszczem, było mi zimno i mokro). No i niestety, na horyzoncie pojawiło się auto policyjne :) Natomiast w Anglii naturalne jest, że idzie się na czerwonym, w momencie, gdy auta się zatrzymają, bo również mają czerwone, albo gdy po prostu nie ma żadnych aut na drodze. Jest to legalne i można to robić w obecności policjanta. Takie mam wspomnienie z wycieczki do Londynu z zeszłego roku (o wycieczce pisałam tutaj: część 1 i część 2). Jeśli natomiast nie ma żadnych świateł, a tylko pasy (zebra crossing) to auto ma obowiązek zatrzymać się przed pasami i przepuścić czekającego pieszego. Przejście przez jezdnię, gdy jest to niedozwolone po angielsku nazywa się jaywalking. Jeśli chcecie poczytać o regulacjach dotyczących przechodzenia przez drogę (cross the street) w UK, zerknijcie tutaj: Jaywalking: UK.

5. Mają charity shops

Myślałam o innych różnicach, ale zrezygnowałam z nich. Dlatego napiszę jeszcze o charity shops - czyli swego rodzaju second-handach, w których znajdziemy niemal wszystko, od ciuchów, używanych książek, gier planszowych i komputerowych za 1 funta, płyt, filmów, mebli, bibelotów itd. Uwielbiam te sklepiki i zawsze zostawiam tam majątek na książki. Można tam znaleźć prawdziwe perełki. Charity shops zazwyczaj zawdzięczają swoją nazwę danej organizacji charytatywnej, np. Oxfam. Często pracują tam wolontariusze, którzy po prostu chcą przebywać z innymi ludźmi, dlatego nierzadko za ladą spotkamy tam emerytów (retired people) lub studentów (students). Dochód ze sprzedaży przeznaczony jest na daną fundację. Lubicie te sklepiki?

 

6. Języki polski i angielski

Czym różni się, a w czym jest podobny język angielski i język polski? Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym? Zarówno język angielski, jak i język polski należy do rodziny języków indoeuropejskich. Z tym, że język polski należy do języków słowiańskich, a język angielski do germańskich. Język polski to język fleksyjny (inaczej syntetyczny) - odmieniamy bowiem czasowniki (koniugacja) i rzeczowniki (deklinacja). W języku angielskim z kolei nie mamy odmian czasowników (z małymi wyjątkami), ani rzeczowników i dlatego jest to tzw. język izolujący. Jeśli chcecie poczytać coś więcej o klasyfikacji języków - odsyłam tutaj: Wikipedia: Kryterium morfologiczne. Podsumowując, gramatyka angielska jest znacznie łatwiejsza niż gramatyka polska - mimo że w angielskim mamy 12 czasów gramatycznych. Zgadzacie się?



Przeczytajcie pozostałe wpisy na temat różnic między krajami i językami. Nasza akcja trwa do 30. września i codziennie o 10:00 pojawiają się nowe wpisy! Aby być na bieżąco z wpisami naszych blogerów językowo-kulturowych dołączcie do wydarzenia na Facebooku!

A czy czytaliście już wczorajszy wpis o podobieństwach niemiecko-polskich? Znajdziecie go tutaj: Podobieństwa niemiecko-polskie

Natomiast jutro o 10:00 zajrzyjcie na bloga Hiszpański dla Polaków i Polskie gadanie, szwedzkie rzeczy.


Tutaj znajdziecie zapowiedź i linki do wszystkich blogów, biorących udział w III Miesiącu Języków 

Sponsorem naszej tegorocznej akcji jest serwis bab.la



Warto przypomnieć sobie również moje poprzednie wpisy w ramach akcji Miesiąca Języków:
World Peace Day
Angielski vs. francuski
Jak to jest z tymi akcentami w języku angielskim
Przypomnę jeszcze mój wpis z 10 poradami dla turysty, jadącego pierwszy raz do Anglii

P.S. Zostawcie proszę komentarz pod tym postem, bo jak to mówi się w blogosferze - za każdym razem, gdy czytasz bloga i nie zostawiasz po sobie śladu, umiera jedna sówka ;)


6 komentarzy:

  1. Charity shops są super. Ile książek sobie tam kupiłam. Aż musiałam paczkę z Anglii wysyłać, bo bym się nie spakowała :P Żałowaliśmy, że nie ma tego w Polsce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami w polskich lumpeksach są jakieś książki po angielsku, ale bardzo rzadko. Ja raz musiałam zapłacić za nadbagaż przez te książki :D

      Usuń
  2. Fajne te różnice. Chociaż ja ostatnio akurat byłam w ciężkim szoku, bo trafiłam na naburmuszoną panią w okienku na poczcie. Poza tym, od jakichś 20 lat, mi się nie zdarzyło. A w rozmaitych urzędach czasem bywam ;-) O Polsce piszę.
    PS: sówka uratowana :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) W Polsce dużo się zmienia, ale po drugiej stronie lady to nadal tylko ludzie ;)

      Usuń
  3. To fakt, angielscy urzędnicy są statystycznie rzecz biorąc bardziej uprzejmi, ale mnie się już też zdarzyło parę razy spotkać wyjątki od reguły ;) A co do ruchu lewostronnego, po paru latach spędzonych w Anglii, oglądając, na przykład, amerykańskie filmy (lub jakiekolwiek inne), kierownica nie po tej, co w Anglii stronie zaczyna wyglądać dziwnie i jakoś "nie w tym miejscu" :) Bardzo to jest ciekawe, jak szybko przyzwyczajenie zmienia nasze nawyki i doznania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam Polaków mieszkających na stałe w Anglii, którzy przyjeżdżają do Polski i czasem się zapominają, bo jeżdżą po lewej (na szczęście na małych uliczkach) ;)

      Usuń