Jedną ze spornych kwestii dla
tłumaczy, przekładających z polskiego na angielski, stanowi już od wielu
lat problem tłumaczenia nazw polskich miast. O ile nie mamy raczej
wątpliwości co do Warszawy, która zawsze w języku angielskim jest
nazywana Warsaw, problem pojawia się przy tłumaczeniu nazw innych miast, np.:
- Kraków vs. Cracow / Krakow
- Łódź vs. Lodz (lub Boat City ;) )
- Wrocław vs. Breslau (z niem.)
Po pierwsze: czy używać znaków diakrytycznych w nazwach miast (przy literach: ć, ł, ń, ś itd.)?
Po drugie: czy stosować niezmienione polskie nazwy, czy proponowane/przyjęte nazwy angielskie?
Moim zdaniem, najlepiej zbadać
artykuły w prasie anglojęzycznej, prace historyczne na temat danego
miasta w języku angielskim, poradniki i teksty turystyczne (chociaż
tutaj trzeba uważać!), należy też odwołać się do strony internetowej
danego miasta w języku angielskim (jeśli jest).
Poniżej ciekawy artykuł dotyczący Krakowa ;)
Cracow czy Krakow? Urzędnicy bliscy decyzji
Rafał Romanowski
Cracow
czy Krakow? Anglojęzyczne tuzy, jak "The New York Times", "Guardian",
Encyclopedia Britannica, Google, National Geographic, BBC, CNN, Lonely
Planet, od przynajmniej dekady używają nazwy przez dwa "k". A nasi
urzędnicy nadal są zdania, że bardziej "światowo" jest przez "c"...
- Kraków
przez "c"? Bez sensu. Amerykanie i Brytyjczycy w przygniatającej
większości od lat posługują się nazwą miasta z dwoma "k" - zapewnia
Dennis McEvoy, nowojorczyk, tłumacz, pasjonat Krakowa, od kilku lat
oprowadzający anglojęzyczne wycieczki po Krakowie. Przytacza jeden z
koronnych dowodów: w niezwykle popularnym ostatnio, pionierskim na
internetowym rynku systemie poczty elektronicznej Gmail (opartym na
największej w świecie wyszukiwarce Google) po kliknięciu opcji "sprawdź
pisownię" słowo "Cracow" wyskakuje jako błąd. - Wszyscy użytkownicy
anglojęzycznych skrzynek e-mail Gmaila widzą czarno na białym, że
powinni pisać przez "k", choć bez kreskowanego "o". W innych wersjach
językowych też nie ma śladu po "c", a i w znajdowanych rekordach
wyszukiwarki Google.com różnica jest porażająca - wylicza Dennis.
O prawidłowej pisowni nazwy "Kraków", jaką miasto powinno posługiwać się w świecie, pisaliśmy w "Gazecie"
wielokrotnie. Wytykaliśmy krakowskim urzędnikom, że mimo obrania
półtora roku temu koncepcji pisania przez "k", nadal (m.in. w nazwie
nowego festiwalu Cracow Screen Festival oraz podczas akcji promocyjnej w Wiedniu "Cracow Experience") zdarzają się wyjątki od reguły.
- "Cracow" to nazwa angielska, a przecież chcemy promować się w świecie
- zmieniali swe stanowisko urzędnicy biura promocji i marketingu,
sugerując nawet, że będą stosować je "raz tak, raz tak".
Tymczasem nie trzeba większego wysiłku, aby sprawdzić, że anglojęzyczna
część globu odstawiła w ostatniej dekadzie "Cracow" do lingwistycznego
lamusa. Przeprowadziliśmy własne poszukiwania, skontaktowaliśmy się
też z językoznawcami oraz działającymi w branży turystycznej
marketingowcami z Wielkiej Brytanii, Australii i USA, którzy zgodnie
zaprzeczyli tezie, jakoby społeczeństwa mówiące po angielsku znały
Kraków jako "Cracow".
Mało tego, o prawidłową nazwę miasta pokłóciło się na naszym forum wiele osób, a Marcin Wójcik, redaktor bloga Krakoff.info,
pokusił się nawet o szczegółową analizę obu wersji w dwóch słynnych
dziennikach z USA i Anglii. - I tak: opiniotwórczy "New York Times"
użył pisowni przez "k" (4790) niemal tak samo często jak przez "c"
(5330), z tą jednak różnicą, że "Krakow" pojawia się w najnowszych
publikacjach, a "Cracow" w tych z lat 90. ubiegłego wieku. Natomiast
brytyjski "Guardian" nie pozostawia już żadnych wątpliwości - blisko 3
tys. razy użyto w nim "Krakow", a tylko 461 razy "Cracow" -
konkludował.
Sprawdziliśmy też, jak Kraków nazywany jest przez
wiodące w świecie anglojęzyczne media - w tym takie potęgi, jak BBC,
CNN czy Fox News (średnio 96 procent wyszukiwań na korzyść "k") - oraz
najpopularniejsze portale internetowe, jak Yahoo (w
angielsko-irlandzkiej wersji proporcje 189 tys. do 14 tys. na korzyść
"k") czy Lycos (ponad 2 mln do 300 tys. na "k").
Wątpliwości nie pozostawiają też znawcy internetowych rynków w świecie.
- Jak dla mnie "Cracow" to zaścianek i wiocha, a "Krakow" to solidne,
europejskie, kosmopolityczne miasto - ocenia z uśmiechem Grzegorz
Błażewicz, prezes portalu Interia.pl, podkreślając, że w prowadzonych
analizach wiodących portali WWW w języku angielskim na nazwę miasta
pisaną przez "c" można natknąć się sporadycznie i to z reguły w
publikacjach sprzed lat. Po "Cracow" nie ma też śladu w publikacjach
słynnego National Geographic oraz wydawnictwach Lonely Planet,
dystrybutora znanych pod każdą szerokością geograficzną przewodników.
Znana ze skrupulatności angielska Encyclopedia Britannica w wersji
online podaje, że Kraków to "Krakow", jedynie poniżej dodaje małym
druczkiem "znane też czasem jako 'Cracow'".
Miasto zmieni strategię?
Co na fakt gonienia reszty świata w kwestii nazewnictwa własnego miasta
uważają krakowscy urzędnicy? - Hm, sami nie jesteśmy przekonani, ale w
świetle tego, co ostatnio pisaliście, zdecydujemy się jednak na wersję
przez dwa "k". Tak będziemy promować się w świecie i takie konkretne
zapisy trafią do nowej strategii promocyjnej Krakowa na najbliższe lata -
uznaje w końcu Izabela Helbin, szefowa biura promocji i marketingu
UMK.