środa, 7 lipca 2010

Cracow czy Krakow?

Krakow

Jedną ze spornych kwestii dla tłumaczy, przekładających z polskiego na angielski, stanowi już od wielu lat problem tłumaczenia nazw polskich miast. O ile nie mamy raczej wątpliwości co do Warszawy, która zawsze w języku angielskim jest nazywana Warsaw, problem pojawia się przy tłumaczeniu nazw innych miast, np.:
- Kraków vs. Cracow / Krakow
- Łódź vs. Lodz (lub Boat City ;) )
- Wrocław vs. Breslau (z niem.)
Po pierwsze: czy używać znaków diakrytycznych w nazwach miast (przy literach: ć, ł, ń, ś itd.)?
Po drugie: czy stosować niezmienione polskie nazwy, czy proponowane/przyjęte nazwy angielskie?
Moim zdaniem, najlepiej zbadać artykuły w prasie anglojęzycznej, prace historyczne na temat danego miasta w języku angielskim, poradniki i teksty turystyczne (chociaż tutaj trzeba uważać!), należy też odwołać się do strony internetowej danego miasta w języku angielskim (jeśli jest).
Poniżej ciekawy artykuł dotyczący Krakowa ;)

Cracow czy Krakow? Urzędnicy bliscy decyzji

Rafał Romanowski

Cracow czy Krakow? Anglojęzyczne tuzy, jak "The New York Times", "Guardian", Encyclopedia Britannica, Google, National Geographic, BBC, CNN, Lonely Planet, od przynajmniej dekady używają nazwy przez dwa "k". A nasi urzędnicy nadal są zdania, że bardziej "światowo" jest przez "c"...

- Kraków przez "c"? Bez sensu. Amerykanie i Brytyjczycy w przygniatającej większości od lat posługują się nazwą miasta z dwoma "k" - zapewnia Dennis McEvoy, nowojorczyk, tłumacz, pasjonat Krakowa, od kilku lat oprowadzający anglojęzyczne wycieczki po Krakowie. Przytacza jeden z koronnych dowodów: w niezwykle popularnym ostatnio, pionierskim na internetowym rynku systemie poczty elektronicznej Gmail (opartym na największej w świecie wyszukiwarce Google) po kliknięciu opcji "sprawdź pisownię" słowo "Cracow" wyskakuje jako błąd. - Wszyscy użytkownicy anglojęzycznych skrzynek e-mail Gmaila widzą czarno na białym, że powinni pisać przez "k", choć bez kreskowanego "o". W innych wersjach językowych też nie ma śladu po "c", a i w znajdowanych rekordach wyszukiwarki Google.com różnica jest porażająca - wylicza Dennis.
O prawidłowej pisowni nazwy "Kraków", jaką miasto powinno posługiwać się w świecie, pisaliśmy w "Gazecie" wielokrotnie. Wytykaliśmy krakowskim urzędnikom, że mimo obrania półtora roku temu koncepcji pisania przez "k", nadal (m.in. w nazwie nowego festiwalu Cracow Screen Festival oraz podczas akcji promocyjnej w Wiedniu "Cracow Experience") zdarzają się wyjątki od reguły.

- "Cracow" to nazwa angielska, a przecież chcemy promować się w świecie - zmieniali swe stanowisko urzędnicy biura promocji i marketingu, sugerując nawet, że będą stosować je "raz tak, raz tak".


Tymczasem nie trzeba większego wysiłku, aby sprawdzić, że anglojęzyczna część globu odstawiła w ostatniej dekadzie "Cracow" do lingwistycznego lamusa. Przeprowadziliśmy własne poszukiwania, skontaktowaliśmy się też z językoznawcami oraz działającymi w branży turystycznej marketingowcami z Wielkiej Brytanii, Australii i USA, którzy zgodnie zaprzeczyli tezie, jakoby społeczeństwa mówiące po angielsku znały Kraków jako "Cracow".


Mało tego, o prawidłową nazwę miasta
pokłóciło się na naszym forum wiele osób, a Marcin Wójcik, redaktor bloga Krakoff.info, pokusił się nawet o szczegółową analizę obu wersji w dwóch słynnych dziennikach z USA i Anglii. - I tak: opiniotwórczy "New York Times" użył pisowni przez "k" (4790) niemal tak samo często jak przez "c" (5330), z tą jednak różnicą, że "Krakow" pojawia się w najnowszych publikacjach, a "Cracow" w tych z lat 90. ubiegłego wieku. Natomiast brytyjski "Guardian" nie pozostawia już żadnych wątpliwości - blisko 3 tys. razy użyto w nim "Krakow", a tylko 461 razy "Cracow" - konkludował.

Sprawdziliśmy też, jak Kraków nazywany jest przez wiodące w świecie anglojęzyczne media - w tym takie potęgi, jak BBC, CNN czy Fox News (średnio 96 procent wyszukiwań na korzyść "k") - oraz najpopularniejsze portale internetowe, jak Yahoo (w angielsko-irlandzkiej wersji proporcje 189 tys. do 14 tys. na korzyść "k") czy Lycos (ponad 2 mln do 300 tys. na "k").


Wątpliwości nie pozostawiają też znawcy internetowych rynków w świecie. - Jak dla mnie "Cracow" to zaścianek i wiocha, a "Krakow" to solidne, europejskie, kosmopolityczne miasto - ocenia z uśmiechem Grzegorz Błażewicz, prezes portalu Interia.pl, podkreślając, że w prowadzonych analizach wiodących portali WWW w języku angielskim na nazwę miasta pisaną przez "c" można natknąć się sporadycznie i to z reguły w publikacjach sprzed lat. Po "Cracow" nie ma też śladu w publikacjach słynnego National Geographic oraz wydawnictwach Lonely Planet, dystrybutora znanych pod każdą szerokością geograficzną przewodników. Znana ze skrupulatności angielska Encyclopedia Britannica w wersji online podaje, że Kraków to "Krakow", jedynie poniżej dodaje małym druczkiem "znane też czasem jako 'Cracow'".


Miasto zmieni strategię?


Co na fakt gonienia reszty świata w kwestii nazewnictwa własnego miasta uważają krakowscy urzędnicy? - Hm, sami nie jesteśmy przekonani, ale w świetle tego, co ostatnio pisaliście, zdecydujemy się jednak na wersję przez dwa "k". Tak będziemy promować się w świecie i takie konkretne zapisy trafią do nowej strategii promocyjnej Krakowa na najbliższe lata - uznaje w końcu Izabela Helbin, szefowa biura promocji i marketingu UMK.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz