wtorek, 25 października 2016

100 lat temu w Anglii

100 lat temu w Anglii John Ronald Reuel Tolkien wziął ślub z Edith Bratt. Historia ich miłości była inspiracją dla tragicznej opowieści o Berenie i Luthien, opisanej w Silmarillionie. Spotkali się, gdy Tolkien miał 16 lat, a ona była 3 lata od niego starsza. Jednak jego opiekun odkrył ich znajomość i zakazał spotykać się z Edith, a także korespondować z nią, aż on uzyska pełnoletniość (czyli 21 lat).



100 lat temu na świecie panowała również I wojna światowa. Dla Anglii była to najtrudniejsza z wojen, gdyż zginęło w niej najwięcej żołnierzy. Dlatego ta wojna nazywana jest do dzisiaj The Great War. Tolkien miał wtedy 24 lata. W 1915 roku, po zdanych egzaminach, Tolkien został wcielony do wojska. Był już po ślubie z Edith, jednak czekała ich rozłąka. 5. czerwca 1916 roku cały oddział został przetransportowany do Calais. Tak, tego Calais. Miejsca, gdzie wczoraj Dżungla z uchodźcami została zlikwidowana i spalona. Byłam kiedyś w Calais. Wysiadałam tam z promu. Ale to było dawno, wtedy nie było jeszcze Dżungli.

Czekając na dalsze rozkazy Tolkien napisał poemat "The Lonely Isle", wspominając m.in. białe klify Anglii.

Batalion Tolkiena przeniósł się do Sommy, gdzie od lipca do listopada 1916 roku trwała bitwa pod Sommą. Jednak Tolkien zapadł na gorączkę okopową (trench fever), wówczas powszechną chorobę wśród żołnierzy, przenoszoną przez wszy (lice). Dzięki temu wrócił do Anglii. Jego batalion został niemal kompletnie zmieciony w tym czasie. Wielu jego kolegów z lat szkolnych zginęło.

Tolkien wyzdrowiał, urodziły im się dzieci. Napisał Hobbita, a później Władcę Pierścieni. Wykreował cały świat Śródziemia, wraz z jego kulturą, językiem, historią. Pisanie książki przeciągnęło się przez II wojną światową. Tak sobie myślę, że gdyby Tolkien zginął tam wtedy, pod Sommą, od niemieckiego pocisku, świat nie ujrzałby wielkiego dzieła o hobbitach... Tolkien wielokrotnie dementował, że Wielka Wojna opisana we Władcy Pierścieni nie była inspirowana ówczesnymi wydarzeniami w Europie.

A na koniec... 2 lata temu, gdy byłam w Anglii na premierze Hobbita, przed seansem zobaczyłam reklamę (w kinie zawsze najbardziej lubię reklamy i zwiastuny przed filmem) ;) Łzy stanęły mi w oczach. Nadal gdy oglądam ten filmik wzruszam się. Zobaczcie sami. Historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach, co prawda nie sprzed 100 lat, ale już 102 lat. Opowiada o niezwykłym spotkaniu na terenie No man's land (ziemi niczyjej)...


Dzisiejszy wpis pojawił się z okazji kolejnej akcji Blogów kulturowo-językowych. Jeśli jako blogerzy chcecie do nas dołączyć to piszcie tutaj: blogi.jezykowe1@gmail.com Jeśli natomiast chcecie być na bieżąco z naszymi wpisami, zapraszamy do naszej grupy na Facebooku

Zapraszam również do polubienia mojego fanpage'a, zbliżamy się do 500 fanów, a wówczas zorganizuję tam konkurs :)

Wpadajcie również na inne blogi i dowiedzcie się, co wydarzyło się w innych krajach 100 lat temu:

Austria:
Viennese breakfast - 100 lat temu – ostatnia cesarzowa Austrii

Chiny:
Biały Mały Tajfun - Sto lat temu w Yunnanie - http://baixiaotai.blogspot.com/2016/10/sto-lat-temu-w-yunnanie.html

Francja:
Français mon amour - 100 lat temu czyli opowiadamy o przeszłości
Madou en France - Belle Époque, czyli piękne czasy Francji

Kirgistan:
Kirgiski.pl - Kirgiskie powstanie 1916 r. i Ürkün – część I

Enesaj.pl - Ürkün: opowieść kirgiskiego repatrianta

Niemcy:

Niemiecki w Domu : 100 lat temu w Niemczech:

Niemiecki po ludzku: 1916 w Niemczech

Turcja:
Turcja okiem nieobiektywnym- 100 lat temu w Turcji: zabawa czasem

Włochy:
Studia, parla, ama  “W 80 blogów dookoła świata - 100 lat temu” http://studiaparlaama.pl/80-blogow-dookola-swiata-100-temu/


piątek, 14 października 2016

Dzień Nauczyciela 2016

Dzisiaj z okazji Dnia Nauczyciela wspaniała grupa Blogów językowo-kulturowych, do której mam zaszczyt należeć, organizuje akcję pisania o swoich nauczycielach języka obcego. Takich nauczycieli, których dobrze wspominamy i którzy wpłynęli na nasze życie, którzy sprawili, że jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. W zeszłym roku pisałam o 7 powodach, dlaczego uwielbiam być nauczycielką. Natomiast dzisiaj opowiem Wam o moich nauczycielach angielskiego i o tym, jak to się stało, że postanowiłam studiować filologię angielską i jak to się stało, że zaczęłam uczyć. A później zapraszam Was do odwiedzenia innych blogów, biorących udział w akcji.



Zaczęłam uczyć się angielskiego w wieku 10 lat, w V klasie, co na dzisiejsze standardy wydaje się bardzo późnym wiekiem. Ale takie to właśnie były czasy, angielskiego nie było ani w przedszkolu, ale w klasach początkowych szkoły podstawowej. Angielskiego mieliśmy niewiele, chyba 2 lekcje w tygodniu. Uczyła mnie pani Rauk, a książkę, którą mieliśmy to Flying Start, wydawnictwa Longman (z takimi ptaszkami na okładce). Uczyliśmy się podstaw gramatyki, słownictwa, pamiętam różne rysunki w zeszycie do angielskiego (to był zeszyt w formacie A4, pamiętam go bardzo dokładnie). Pamiętam, że pani Rauk była wymagająca, a ja miałam u niej piątkę ;) Uczyła nas też różnych piosenek, pamiętam, że były to m.in. Clementine i Blowin' in the wind (a tak przy okazji, wczoraj Bob Dylan otrzymał literackiego Nobla!) ;) Pisaliśmy całe teksty do zeszytu i śpiewaliśmy. Pamiętam, jak przy okazji dowiadywałam się różnych ciekawostek o języku angielskiego. Mimo że mieliśmy niewiele angielskiego to jednak poznałam pewne podstawy.

Później nadeszła reforma, byłam królikiem doświadczalnym i w ciągu jednych wakacji podzielono nam podstawówkę na pół i zrobiono gimnazjum. Tutaj dostałam nową wychowawczynię, którą była nauczycielka angielskiego, pani Małgosia. Pamiętam, że mieliśmy Snapshota, ale i tak większość lekcji schodziło na opowieściach różnych, typu o życiu lub sprawach wychowawczych (przynajmniej tak to pamiętam). Wydaje mi się, że mniej więcej w tym czasie po raz pierwszy przeszło mi przez myśl, że mogłabym studiować filologię angielską, choć nie pamiętam dokładnie takiej myśli.

A później poszłam do liceum. Mieliśmy tam panią Melanię (pseudonim), kobietą bardzo mądrą i wymagającą. Naprawdę wiele mnie nauczyła. Mieliśmy 5 godzin angielskiego w tygodniu, przygotowywaliśmy się do matury rozszerzonej, tłukliśmy najprzeróżniejsze rzeczy. Uczyliśmy się z ponadczasowego Enterprise'a (niebieski, a później zielony), książki, którą nadal mam, lubię i czasem korzystam z niej na moich lekcjach z dorosłymi. To dzięki pani Melce dowiedziałam się, co to było dodo, czym jest GMO itd. Rozmawialiśmy na tematy typu kara śmierci, klonowanie i najprzeróżniejsze tak zwane "trudne sprawy". Nigdy w mojej szkolnej karierze na żadnym innym przedmiocie (np. na religii, lekcji wychowawczej, czy etyce, której nie miałam możliwości mieć) nie rozmawialiśmy o argumentach za i przeciw tak fundamentalnych kwestii. Wspominam z łezką w oku te lekcje, bo to była orka na ugorze. Ale naprawdę było warto, bo nauczyłam się w czasie tych 3 lat bardzo wiele. Pisaliśmy, przygotowywaliśmy speeche, mieliśmy ciągle kartkówki ze słówek, ćwiczyliśmy wszystkie skille. Pamiętam, że uczestniczyłam również w konkursie piosenki anglojęzycznej i śpiewałam Dido, ale dowiedziałam się wtedy, że nie mam talentu, więc porzuciłam karierę pop star :P Były też olimpiady z języka angielskiego. No i... pani Melka wciągnęła nas w BERMUN-y, POLMUN-y, a później zrobiliśmy sobie nawet SIEMUN u nas w mieście (jest fejm). Kiedyś Wam o tym opowiem coś więcej ;) W skrócie chodzi o to, że są to Modelowane Obrady ONZ-tu (UN=United Nations - ONZ = Organizacja Narodów Zjednoczonych). Pojechaliśmy małą grupką, jako wybrańcy, potrafiący rozmawiać w języku angielskim, najpierw do Alkmaar w Holandii, a później 2 razy do Berlina. Była jeszcze impreza POLMUN w Poznaniu, ale pamiętam, że wtedy jakoś nie pojechałam. Zjeżdża tam się młodzież z całego świata i debatuje na poważne problemy w kilku komisjach, dokładnie tak, jak odbywa się to w ONZ-cie (wygląda to trochę inaczej niż w "House of Cards") ;) I było to tak, że ma się te 16, 17 lat, jedziesz do obcego kraju (czasy przed Schengen!!! Były jeszcze granice!) i... masz powiedzieć, że chciałabyś żelazko, albo wieszak. No i nie wiesz, ku..., nie wiesz, jak jest wieszak, bo okazuje się, że ani w Flying Star, ani w Snapshocie, ani w Enterprise'ie nie było takiego słowa! No i jest kaplica. Ogólnie, takie wyjazdy wiele uczą, przede wszystkim mamy kontakt z żywym językiem i inną kulturą. Polecam każdemu, jeśli macie szansę :)

Ale wracając do tematu... w czasach liceum miałam jeszcze jedną nauczycielkę, a właściwie dwie. Przez rok chodziłam do szkoły językowej i uczyła mnie pani Małgosia (inna, niż w gimnazjum), kobieta konkretna i wymagająca :) Robiliśmy Speak Out i też wiele nowych rzeczy wtedy się nauczyłam. Po paru latach, gdy już byłam na studiach spotkałam ją całkowicie przez przypadek w Krakowie i chwilę rozmawiałyśmy. Obecnie, z tego co wiem robi doktorat w Anglii i mam z nią kontakt przez FB :)

I była jeszcze pani Justyna, z którą przygotowywałyśmy się do matury rozszerzonej. Wtedy już wiedziałam, że chcę iść na anglistykę i chciałam bardzo dobrze napisać maturę z angielskiego. Pani Justyna oceniała moje prace pisemne, robiliśmy dużo gramatyki, skupialiśmy się też na słownictwie.

Jak widzicie, bardzo dobrze pamiętam wymagających nauczycieli, którzy wiele mnie nauczyli. Wszystkie te panie były sympatyczne, co uważam za moje szczęście. Bo najgorzej jest się uczyć przedmiotu z niemiłym nauczycielem. Na przykład z taką panią od fizyki, ale to długa historia ;) Wbrew temu, co chyba najczęściej się uważa - na lata zapamiętujemy nie tych nauczycieli, którzy byli pobłażliwi i nie trzeba się było u nich uczyć, lecz tych, którzy w jakiś sposób wpłynęli na nasze życie, mimochodem ukształtowali nasze poglądy, a przede wszystkim, tacy, którzy wiele nas nauczyli, nie tylko danego przedmiotu. Gdy tak sobie o tym myślę to wszystkie moje nauczycielki angielskiego były wspaniałymi kobietami i wpłynęły na to, że jestem teraz tu, gdzie jestem. Chciałabym im serdecznie podziękować, choć chyba nie przeczytają raczej mojego wpisu.

Byli jeszcze cudowni wykładowcy na studiach. Ludzie, których byłam fanką. Profesor Tadeusz Sławek (tak, ten) i pani doktor Piątek. Do profesora Sławka chodziło się na wykład na 8.30 w czwartki, nawet gdy dzień wcześniej była party hard (a jakoś tak wypadało u nas na uczelni, że w środy zawsze mieliśmy imprezy naszego kierunku) ;) To nic, kawa z automatu, oczy na zapałki i szło się na wykład. Siedziałam zawsze w pierwszym lub drugim rzędzie, żeby wszystko słyszeć. To było... jak magia... To jest chyba najpiękniejsza rzecz w studiowaniu, w uczeniu się. Ten czar, to, że siedzisz tam, słuchasz o literaturze opowiadanej w taki sposób, że szczęka opada. A później profesor zaprasza na przerwę (zawsze życzył nam smacznego kawioru i szampana) ;) Jestem dumna, że mogłam uczestniczyć w jego wykładach.

Z doktor Piątek z kolei mieliśmy historię Wielkiej Brytanii i zajęcia o kulturze Wielkiej Brytanii i USA. Pamiętam jej opowieści, pamiętam prace pisemne (o Matrixie i Władcy Pierścieni). Później dowiedziałam się, że jest ona współautorką kilku książek do matury, nawet takiej, z której miałam okazję się uczyć.

Druga najpiękniejsza rzecz w uczeniu się... to falling in love with your teacher... Zdarzyło mi się to parokrotnie. Wówczas nie masz problemu ze 100% frekwencją na zajęciach, bo zajęcia są po prostu dla ciebie pokarmem dla duszy. Zakochujesz się w intelekcie swojego nauczyciela, w tym, co mówi, jaką posiada wiedzę. Chcesz go/jej słuchać i słuchać. Jest to zakochanie czysto platoniczne (uwaga! dementi! miłość platoniczna to wcale nie to, o czym zawsze myśleliście, tylko coś zupełnie innego; ale tutaj używam tego określenia w rozumieniu potocznym).

Na moich studiach magisterskich z kolei miałam dwie wspaniałe wykładowczynie od metodyki nauczania języka. Wspominam je bardzo ciepło :) Pamiętam te super zajęcia z zabawkami i piosenkami dla dzieci (wyobraźcie sobie 20-osobową grupę dorosłych ludzi, którzy na dywaniku w kółeczku śpiewają piosenki po angielsku) :P Z obiema paniami chodziliśmy też do łódzkich szkół na praktyki. Te zajęcia wspominam najlepiej :)

Tak sobie myślę, że to jest chyba najważniejsze, żeby nauczyciel potrafił zainteresować ucznia, sprawić, żeby on się zakochał w wiedzy, w jego przedmiocie. To jest trudne i chyba do tego trzeba mieć talent. Moi nauczyciele mieli taki talent i dlatego też chciałam zostać nauczycielem.

Byli jeszcze nauczyciele innych języków, byli nauczyciele innych przedmiotów, ale to temat na inną historię ;)

Dzisiaj z okazji Dnia Nauczyciela chciałabym złożyć wszystkim nauczycielom, lektorom, edukatorom i przewodnikom (jak Master Yoda) najszczersze życzenia zdrowia, wytrwałości, cierpliwości i tego, abyście nigdy nie wypalili się w tym najtrudniejszym zawodzie świata.



Happy Teacher's Day!!!

Wpadajcie też na inne blogi kulturowo-językowe, a jeśli chcecie być na bieżąco - dołączcie do naszej grupy na facebooku

W komentarzach napiszcie proszę, jakich Wy mieliście nauczycieli języków obcych :)

Chiny:
Biały Mały Tajfun - Dzień Nauczyciela http://baixiaotai.blogspot.com/2016/10/dzien-nauczyciela.html

Francja:
Demain viens avec tes parents - Dzień Nauczyciela

Francuskie i inne notatki Niki - Wspomnień czar… w Dniu Nauczyciela

FRANG - 11 cech idealnego nauczyciela

Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim - Jak zostałam panią od francuskiego

Hiszpania:
Hiszpański na luzie - Nauczyciele języków, taki was zapamiętałam

Japonia:
Japonia-info.pl - Nauczyciel, który zmienił moje podejście do nauki języków http://japonia-info.pl/nauczyciel-jezyka-ktory-zmienil-podejscie-do-nauki-jezykow/

Niemcy:
Niemiecki w Domu - Cechy dobrego nauczyciela

Językowy Precel - Moje nauczycielki niemieckiego

Norwegia:
Norwegolożla: Nauczyciel idealny - czy istnieje?

Rosja:
Dagatlumaczy.pl - blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim - Dzień Nauczyciela - komu zawdzięczam znajomość rosyjskiego? http://www.dagatlumaczy.pl/dzien-nauczyciela-komu-zawdzieczam-znajomosc-rosyjskiego

Wielka Brytania:
English Tea Time - Jak nauczycielka angielskiego wpłynęła na moje życie

Lanuage Bay


Włochy:
italia-nel-cuore - Dobry nauczyciel to skarb

Wielojęzyczne:
uLANGUAGES - Dzień Nauczyciela 2016 i najbardziej inspirujący nauczyciel w moim życiu https://ulanguages.wordpress.com/2016/10/14/najbardziej-inspirujacy-nauczyciel-w-moim-zyciu-czyli-od-czego-sie-to-wszystko-zaczelo/

Lingwoholik: Jaki wpływ na językoholizm mają nauczyciele? http://lingwoholik.pl/jaki-wplyw-na-jezykoholizm-maja-nauczyciele/


wtorek, 20 września 2016

Miesiąc Języków 2016 - Peace Day

Pewnie zauważyliście, że nasza grupa Blogów Językowo-Kulturowych organizuje Miesiąc Języków, podobnie jak w zeszłym roku. Wtedy jednak koncepcja była inna, każdego dnia królował inny język i pisaliśmy o związkach między tym językiem a językiem, o którym piszemy naszego bloga. Ja pisałam o związkach języka angielskiego z francuskim, o akcentach w języku angielskim, miał też pójść post o związkach z łaciną, ale nie wyrobiłam się wtedy (może kiedyś dokończę ten post, bo jest już w połowie napisany). Czemu wrzesień? 26. września obchodzimy Międzynarodowy Dzień Języków, a my, blogerzy, postanowiliśmy, że będziemy świętować cały miesiąc, bo przecież wolno nam ;)



W tym roku opisujemy wrzesień w danym kraju - czasami ciekawe święto, innym razem słownictwo, czy idiomy, powrót do szkoły, jesień itd. Ja wybrałam święto, o którym dowiedziałam się dopiero niedawno, a mianowicie Święto Pokoju - Peace Day, które obchodzimy jutro - 21. września. Otóż w weekend obejrzałam piękny film, który poleciła  mi moja kuzynka (thx, Sis!) "Życie Jane", czyli w oryginale (bo każdy wie, jak jest "życie" po angielsku): "Jane's Journey"

Jane Goodall ma obecnie ponad 80 lat. Film był nakręcony jako dokument 10 lat temu, ale myślę, że jeśli tylko zdrowie pozwala, Jane nadal jeździ po świecie i działa równie intensywnie, jak wcześniej na rzecz ochrony środowiska i zwiększania świadomości na temat naszej planety, którą powinniśmy chronić, a nie rozkradać.

Jej miłość do przyrody zaczęła się od książki o Doctorze Dolittle, później przeczytała Tarzana. Mając 23 lata, jako sekretarka, pojechała do Tanzanii, do buszu, obserwować szympansy. Było to jej marzenie od dzieciństwa, choć wszyscy (oprócz mamy) śmiali się z niej. Zafascynowało ją to, jak szympansy opiekują się swoimi młodymi, odkryła również, że te naczelne (primate) potrafią posługiwać się narzędziami, aby wydłubać mrówki z mrowiska, co było wówczas olbrzymim zaskoczeniem dla naukowców. Do tej pory wierzono  bowiem, że tylko człowiek, pan i władca wszechświata, potrafi tworzyć narzędzia i ich używać. Jane i jej grupa mieli fundusze jedynie na pół roku, jednak postanowili, że muszą opowiedzieć światu o swoich odkryciach. Dlatego zaprosili National Geographic, aby magazyn zrobił o ich ekspedycji fotoreportaże i filmy dokumentalne. I tak się stało. Jane przy okazji zakochała się w pięknym fotoreporterze National Geographic i żyli... w buszu. Ta historia ma ciąg dalszy i kolejne przełomowe punkty, m.in. gdy w 1986 roku (roku mojego urodzenia), Jane uczestniczyła w konferencji o szympansach i dowiedziała się, jak są wykorzystywane w laboratoriach, czy zabijane na mięso (yeah...well...) Postanowiła wówczas, że musi coś zrobić, musi coś zmienić (to make a difference) w myśleniu ludzi. Zaczęła jeździć po świecie z wystąpieniami i budzić ludzi.

W czasie tego filmu kilkukrotnie uroniłam łzę. Cały czas z podziwem myślałam o kobiecie, która nie zważając na przeciwności losu i swój wiek, chce wyciągnąć z innych ludzi tyle dobrego. Jednocześnie ma w sobie tyle siły i determinacji. Wie, że to od nas zależy, co zostawimy przyszłym pokoleniom.

Jej nauczanie tak bardzo przypomina mi to, o czym cały czas mówił Michael Jackson. Nagrał piosenki "Earth Song", "Heal the World", napisał piękny poemat "Planet Earth". Ciągle przypominał o tym, że to my musimy wziąć sprawy w swoje ręce before it is too late.

Film "Życie Jane" z napisami (ale uwaga na tłumaczenie, bo mogłoby być lepsze) możecie obejrzeć tutaj: VOD.pl

Jane Goodall założyła również organizację Roots and Shoots (która działa już w 130 krajach, najbliżej w Czechach), co przypomina mi tytuł ważnej książki o interpunkcji. Tytuł tej książki został zainspirowany pewnym dowcipem o pandzie:
A panda walks into a café. He orders a sandwich, eats it, then draws a gun and proceeds to fire it at the other patrons.
"Why?" asks the confused, surviving waiter amidst the carnage, as the panda makes towards the exit. The panda produces a badly punctuated wildlife manual and tosses it over his shoulder.
"Well, I'm a panda," he says. "Look it up."
The waiter turns to the relevant entry in the manual and, sure enough, finds an explanation. "Panda. Large black-and-white bear-like mammal, native to China. Eats, shoots and leaves."
Chyba już rozumiecie, że interpunkcja może uratować życie, c'nie?

Książka do kupienia na Amazonie:
Link afiliacyjny

O Jane Goodall możecie również przeczytać w tych oto książkach:
Link afiliacyjny

Link afiliacyjny
Jeszcze nie czytałam tych książek, ale są już na mojej wishliście :)

I do tego super książka - komiks dla dzieci o życiu Jane. W ogóle fajna seria pod tytułem "Ordinary People Change the World":
Link afiliacyjny

What you do makes a difference, and you have to decide what kind of difference you want to make.

If you really want something and really work hard, and take advantage of opportunities, and never give up, you will find a way.

Children can change the world.

There's a saying, heard very often: "We haven't inherited this world from our parents, we borrowed it from our children." We haven;t borrowed anything from our children. When you borrow, you're expected to pay back. We've stolen. We're still stealing and we've got to do something about it.

Ale o czym to ja miałam... Aha, o Dniu Pokoju. Jeśli chcecie, możecie obchodzić to święto ze swoją klasą i ze swoimi dziećmi. Na stronie Roots and Shoots znajdziecie pomysły na prace plastyczne i zabawy, o tutaj: http://www.rootsandshoots.org/peaceday
Jeśli mieszkacie w USA to możecie również postarać się o grant z projektu - bardzo ciekawe pomysły zostały już zrealizowane :)

P.S. Zapraszam Was również na wczorajszy wpis w ramach Miesiąca Języków do Norwegii. A tutaj zajrzyjcie jutro: enesaj.pl Wpadajcie również na inne blogi o języku angielskim: o 11. września, 33 żenujące fakty językowe o autorze bloga Angielska Herbata, idiomy z dziewiątką oraz wrzesień w wielu językach and more is yet to come :P

Na naszym wspólnym blogu znajdziecie również linki do wszystkich blogów, biorących udział w akcji: https://kulturowojezykowi.wordpress.com/2016/09/01/miesiac-jezykow-2016/

czwartek, 1 września 2016

Zlot Anglistów 2016 - dlaczego warto

Nadszedł w końcu 1. września! Dużo planów na nowy rok, ogromna motywacja i jak zwykle mało czasu. Póki co - przeczytajcie, co robiłam w wakacje ;)

Pod koniec lipca przez cztery dni uczestniczyłam w II Zlocie Anglistów w Ślesinie, w województwie wielkopolskim. Było super, ale nie spodziewałam się, że będzie aż tak super :P Najchętniej od razu zapisałabym się już na przyszły rok, obojętnie gdzie i kiedy będzie ten zlot.

Poznałam bardzo dużo ciekawych nauczycielek (nauczycieli było niewiele, ale też się zdarzali) ;) Wszyscy "znaliśmy się" wcześniej z grupy facebookowej Nauczyciele angielskiego, w której jest już ponad 8000 członków - nauczycieli i lektorów języka angielskiego z Polski i z zagranicy! Jeśli jesteście nauczycielami angielskiego i jeszcze nie  należycie do tej grupy - to żałujcie i dołączajcie czym prędzej :) Wszystkich uczestników zlotu było około 60, a w porywach nawet 90, bo niektórzy przyjeżdżali na przykład tylko na jeden dzień. Poznałam niemal legendarnych "ludzi z internetu" - kilka blogerek i nauczycielek, a przede wszystkim Adminki, które sprawiły, niczym bajkowe czarodziejki, że mogliśmy się spotkać w tak niesamowitym gronie! A tak prezentowaliśmy się wszyscy:

Where is Wally?

Przywiozłam ze sobą około 15 kg książek i innych giftów, za co serdecznie dziękuję organizatorom i sponsorom, którzy to wszystko ufundowali. Dziękuję również Rozanie za to, że mnie tam zawiozła i przywiozła z tymi giftami. Dobrze, że masz duży bagażnik :) Uczestniczyłam w dwóch intensywnych dniach mega ciekawych szkoleń. Jedzenie było przepyszne i bardzo zróżnicowane, a najlepsze były desery <3 Spaliśmy w ośrodku wypoczynkowym Bernardynka w Ślesinie, a właściwie w Wąsoszach. Polecam! Mają przepyszne jedzenie!






Dlaczego warto było jechać?

Kolejność przypadkowa ;)

1. Uczestniczyłam w bardzo ciekawych zajęciach integracyjnych z chustą animacyjną, prowadzonych przez Kasię. Kasia robi szkolenie z Super Simple Songs we wrześniu i w październiku w Gdańsku i w Poznaniu.



2. Poznałam bardzo sympatyczną Anię z english-nook.blogspot.com/ Czytam jej blog niemal od początku jego powstania, ale nie wiedziałam, że Ania mówi tak szybko i dużo ;) Ania miała własne wystąpienie o blogach dla nauczycieli języka angielskiego, podczas którego wspomniała też o moim (LOL). A tutaj znajdziecie już recenzję naszego Zlotu.

3. Spotkałam Dominikę z bloga waytomasterenglish.blogspot.com/ . To już drugie nasze spotkanie, wcześniej widziałyśmy się (choć krótko) na PASE Young Learners w maju.

4. Miałam przyjemność uczestniczyć w wystąpieniu Marysi z bloga www.fullofideas.pl/
Marysia opowiedziała nam o bardzo ciekawej lekcji na temat pomieszczeń w domu. Ponieważ była również jednym ze sponsorów - to otrzymaliśmy od niej materiały dodatkowe z pomysłami na lekcje. O zapowiedzi Zlotu Anglistów przeczytamy na jej blogu.

5. Uczestniczyłam w wykładzie prof. Urbana, który opowiadał nam o tym, żeby uczniów nie uczyć czasów, lecz aspektów. Do uczenia o czasach przydatne są oczywiście osie, bo trzeba dokładnie wytłumaczyć, czy dana czynność jeszcze trwa, czy już się zakończyła, czy dopiero się rozpoczęła ;) Pan Urban wkrótce wydaje na ten temat książkę w wydawnictwie Preston Publishing, które było jednym ze sponsorów. Tym sposobem w mojej biblioteczce pojawiły się 3 nowe pozycje Preston Publishing, kiedyś zrobię osobny wpis, bo mam tych książek coraz więcej, a uczniowie bardzo chwalą. Poza tym, dostałam autografy od autorów książek Preston Publishing!

6. Zgarnęłam fajną torbę i koszulkę :D Patrzcie:



7. Odkryłam, że jezioro jest bardzo korzystne dla mojej złamanej pół roku temu nogi, a co jeszcze delikatnie odczuwam. Na co dzień nie pływam, bo nie umiem, ale moczenie prawej nogi pomaga, bo grawitacja w wodzie jest inna (ale uwaga na zaskrońce i głośne nocne rozmowy!) ;) Najlepiej byłoby lecieć na Marsa.



8. Spotkałam się z Sylwią, która była jedną z organizatorek. Sylwia jest mistrzynią grafiki, drukowania i laminowaania, a od niedawna prowadzi również swój własny blog http://angielski-one-to-one.blogspot.com/ Podziwiam, bo to ona ogarniała sponsorów, gifty, dyplomy, plakaty, plakietki (badges). Dzięki Sylwii dostaliśmy między innymi subskrypcję na TWINKL, zniżkę w serwisie PRINTOTEKA oraz zniżkę na stronie SzkolneNaklejki.pl.

9. Po raz kolejny spotkałam się też z Beatą, jedną z organizatorek. Beata tworzy fantastyczne maty ze słowami dla dzieci: http://playmeandlearn.com/ Pisałam o nich kiedyś tutaj: Maty edukacyjne - Zawody
Stosuję je na zajęciach indywidualnych z dziećmi. Można je wykorzystać na wiele sposób, a dzieci szybko zapamiętują słownictwo, gdy skaczą po matach, gniotą je, odwracają itd.

10. Przy okazji w drodze powrotnej miałam niezwykłą okazję podziwiać jedno z największych "osiągnięć" polskiej architektury sakralnej - Bazylikę w Licheniu. Weszłam też na tę wieżę po lewej - ponad 750 stopni, a moja kiedyś złamana stopa prawie tego nie odczuła. Ale i tak miałam zakwasy.
 


11. Zgarnęłam kolejne Dobble - tym razem był to prezent od nauczycielki metodą Helen Doron - Kasi. Sama nie drukuję Dobbli, bo moja drukarka nie wyrabia, ale mam już oryginalną wersję i wersję Kids i graliśmy z całą rodziną przez całe święta Wielkanocne ;) Szykuję zbiorowy wpis o Dobblach, ale muszę mieć na to więcej czasu, tak że cierpliwości ;) W internecie znajdziecie bardzo wiele wersji do wydrukowania, dostępne są również generatory, gdzie samemu można sobie stworzyć zestaw na odpowiedni temat. Jedna 4-letnia dziewczynka, z którą grałam w Dobble po angielsku od razu za pierwszym razem stwierdziła, że to jest jej ulubiona gra ;)

12. Podczas wykładu Xero Brothers zapoznałam się z ciekawym urządzeniem: MANSLATOR. Przynajmniej nie będzie problemu z pomysłem na prezent pod choinkę ;)

13. Kolejna blogerka obecna na Zlocie to Edyta. Jej blog znajdziecie tutaj: http://edytapikulska.weebly.com/blog

14. Miałam okazję poznać Olę, autorkę aplikacji do nauki języków i bloga: https://lerni.us/

15. Poznałam Karolinę z bloga http://mrskalisz.blogspot.com/ która od 3 lat mieszka w UK i uczy w szkole podstawowej. Dojechała na zlot ze skręconą kostką (respect!). Dowiedziałam się od niej m.in. jak uzyskać uprawnienia do nauczania w szkole w Wielkiej Brytanii.

16. Poznałam Ulę i Ewę. Dziewczyny pokazały nam mnóstwo pomysłów na lekcje z najmłodszymi oraz wycinały na specjalnej maszynie (magic machine) przepiękne wzory. Dowiedziałam się również, jak z najmłodszymi dziećmi tworzyć wiersz, który same będą potrafiły przeczytać, mimo że jeszcze nie potrafią czytać i pisać :) Okazuje się, że magiczna maszyna jest nawet w American Corner w Łodzi. Muszę się tam wybrać :) Dziewczyny stworzyły również przepiękne pudełeczka - zwierzątka. Dziewczyny po zlocie założyły bloga na platformie Oli (Wy też możecie). Ewa tutaj, a Ula tutaj. Wpadajcie, jest o czym czytać!




17. Ania opowiadała nam, jak zrobić prezentację w Prezi. Polecam tę stronę, kiedyś zrobiłam tam prezentację o USA.

18. Zrobiłam kilka zdjęć na ściance. Jest fejm!





19. Dowiedziałam się o kolejnych ciekawych stronach, blogach, projektach. Tagxedo, Wordle, Tagul i ABCYA to name just a few ;)

20. Uczestniczyłam w sesji coachingu językowego - coraz popularniejsza dziedzina w edukacji. Mimo że jedna połowa ludzi nie przepada za coachingiem (poczytajcie u Ani), a druga połowa wręcz go ubóstwia, ja jestem gdzieś po środku ;) Myślę, że dobrze prowadzony coaching językowy pomaga w szybszym i efektywniejszym osiągnięciu celów językowych. Wiele razy na zajęciach zdarzały mi się osoby, które twierdziły, że "nigdy" nie nauczą się angielskiego, albo nie mają do tego talentu. Czasami z takimi przeświadczeniami jest im trudno odnaleźć w sobie motywację. Myślę, że warto poświęcić trochę czasu, aby wyklarować cel i pomóc im pozbyć się tych błędnych i szkodliwych przekonań.

21. Dowiedziałam się czegoś więcej o OK Zeszycie. Ciekawy pomysł!

22. Jadłam całkiem dobrą kiełbasę z grilla, chociaż nie przepadam za grillem ;) Pozdrawiam pozostałe dziewczyny z teamu grillowego ;) I dowiedziałam się, kto przy napojach wyskokowych i grillu rozmawia o robocie. A do tego w wakacje! :D

23. Na kiermaszu, na którym były książki po 5 zł zgarnęłam m.in. generator przekleństw Szekspira. Pamiętacie, jak pisałam Wam o internetowym generatorze takich przekleństw tutaj? Oprócz tego kilka innych przydatnych książek, choć przyrzekłam sobie, że chwilowo nie kupuję już więcej książek (ale dopiero od jutra) ;)

24. Jadłam przepyszne desery, śniadania i obiady. Aż ślinka cieknie na samo wspomnienie ;)








25. And last, but not least - zjadłam dużo krówek! Krówki to symbol naszej grupy.


A to jest nasz hymn, którego jednak zabrakło na zlocie: Coconut Song
Zbyt wiele się działo!

KOSZT
Nocleg z wyżywieniem: 300 zł (3 doby)
Opłaty organizacyjne: 25 zł
Dojazd: 25 zł
Prezenty od sponsorów: multum
Wspomnienia: bezcenne

Przede wszystkim dziękuję wspaniałym organizatorkom i adminkom grupy - Beacie, Sylwii, Asi i Gosi. Jesteście niesamowite! :) Dziękuję serdecznie również sponsorom, wszystkim występującym i uczestnikom. Dziękuję również moim roomates oraz driverowi :) Fajnie, że mogłam poznać oraz spotkać ponownie tak wielu niezwykłych ludzi z internetu. Do zobaczenia za rok!

Wakacje to dobry czas na konferencje, zloty i wyjazdy. Szkoda, że tak późno dowiedziałam się o SeeBloggers, bo mogłam jechać z niego prosto na Zlot. O tym, jak było w tym roku na SeeBloggers przeczytajcie u Ani.
Ale nic straconego - będę tam za rok, już umówiłam się z Anią ;) Póki co - pod koniec sierpnia byłam na WroBlog. Wkrótce zamieszczę relację.

Jeśli chcecie być na bieżąco z nowymi wpisami na blogu - polubcie mój fanpage oraz wpadnijcie na Insta. Niedawno ruszyły również zapisy na newsletter. Zapisujcie się, bo wkrótce szykuję niespodziankę. Więcej informacji już niedługo :)

czwartek, 25 sierpnia 2016

10 historycznych filmów o Wielkiej Brytanii

Dzisiaj kolejny wpis w ramach akcji "W 80 blogów dookoła świata". Tym razem temat dotyczy rzeczy z przeszłości - things of the past. Co było, a nie jest... Po polsku mamy to powiedzenie "Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr", ale mówimy tak raczej o nieprzyjemnych rzeczach, o których najlepiej zapomnieć. Po angielsku możemy powiedzieć" "Let bygones be bygones". Odejść do lamusa z kolei to: "go out with the window". Jest jeszcze powiedzenie "It's all water over the dam", co można przetłumaczyć jako: "było, minęło" (dam - tama) i ewentualnie "It's all water under the bridge", mające podobne znaczenie.



Wiem z rozmów z innymi blogerami z naszej grupy, że będą pisać na przykład o starych walutach, historycznych zdarzeniach z przeszłości, starych samochodach itd. Przyznam, że na początku miałam problem z wyborem tematu, byłam akurat na spotkaniu z łódzkimi blogerami: Olą z Studia, parla, ama i Jakubem z Italia nel cuore i to oni podsunęli mi kilka tematów, za co serdecznie dziękuję :)

Ostatnio u mnie na blogu panuje cisza, ale nie myślcie, że się obijam ;) Zajmuję się wieloma projektami na raz, a poza tym przygotowuję się już do nowego roku szkolnego! Przede mną wiele nowych planów i wyzwań, m.in. plan, aby wypuścić kurs online. Jeśli chcecie dowiedzieć się o nim jako pierwsi - zapiszcie się na mój newsletter. Lajkujcie też mojego FB, gdzie codziennie pojawiają się nowe słówka dnia i inne ciekawe linki oraz Insta, na którym znajdziecie cytaty motywacyjne oraz zdjęcia książek :)

Ostatecznie wybór tematu padł na 10 filmów opowiadających o historii Wielkiej Brytanii, które mogę polecić.

Zaczynamy!

1. King's Speech
Film widziałam stosunkowo niedawno i serdecznie polecam. Polski tytuł to: Jak zostać królem. W roli króla, Jerzego VI=George VI, ojca obecnie panującej Elżbiety II, gra Colin Firth. Jego żona, Elżbieta Królowa Matka (Queen Elizabeth The Queen Mother) to Helena Bonham Carter. Na początku w ogóle nie zapowiada się, że książę Albert może zostać królem. Jego brat David w 1936 roku po śmierci ich ojca Jerzego V, zostaje królem, przybierając imię Edwarda VIII. Jednak postanawia poślubić amerykańską rozwódkę Wallis Simpson. Pod naciskiem opinii społecznej król, który zarazem jest głową Kościoła Anglikańskiego, abdykuje z tronu i z dnia na dzień ustanawia Alberta królem. Albert jednak ma pewien problem. He stammers. Jąka się, a walczy z tą dolegliwością m.in. przeklinając. Żeby tego było mało, nadchodzi rok 1939. Wrzesień. Król musi przemówić do narodu. W radiu. Na YouTubie wysłuchacie tego historycznego przemówienia, podobnie jak w filmie. Serdecznie polecam!

2. Elizabeth
Historia Anglii tuż po rozpoczęciu reformacji. Córka króla Henryka VIII, Królowa Maria I Tudor, zwana Krwawą Mary (Bloody Mary) przywraca katolicyzm. Jednak kraj wstrząsany jest spiskami opozycji, a w kościele panuje kryzys spowodowany rozłamem. Jednak Maria umiera, a nową królową zostaje protestanka Elżbieta, również córka Henryka VIII, jednak od innej matki. W roli Elżbiety - niesamowita Cate Blanchett. Film widziałam dość dawno temu, ale pamiętam, że wywarł na mnie niesamowite wrażenie. Wiem, że jest też druga część, jednak nie oglądałam. Możecie polecić?

3. Diana
Ostatniego dnia wakacji, 31. sierpnia 1997 roku, obudziłam się przy włączonym radiu. Pierwszą wiadomością, o której usłyszałam było... Księżna Walii, Diana nie żyje. Zginęła tragicznie w wypadku samochodowym w Paryżu. Jej samochód rozbił się w tunelu, gdy uciekała przed paparazzi. To chyba najgorsza śmierć dla kogoś, kto uciekał przed prasą, nie szukał rozgłosu. Często słyszałam o Dianie w dzieciństwie, często o niej mówiono, była świeżo po rozwodzie z Księciem Karolem, wyjeżdżała na akcje pokojowe, działała na rzecz profilaktyki HIV, odwiedzała szpitale, chodziła po polach minowych. Była nazywana Królową Ludzkich Serc (a queen of people's hearts). Poza tym, byłam wtedy fanką Michaela Jacksona, a oni bardzo się lubili. W filmie Dianę gra Naomi Watts, która wizualnie bardzo przypomina Księżną. Film opowiada o dwóch ostatnich latach jej życia.




4. The Queen
O tym, co dzieje się po śmierci Diany opowiada film o królowej Elżbiecie. W tej roli Helen Mirren. W tym samym roku w Wielkiej Brytanii wybrano nowy rząd, a premierem zostaje Tony Blair (w tej roli Michael Sheen), przywódca Partii Pracy (Labour Party). Rodzina królewska jest znana z opanowania i rezerwy. Jednak tuż po śmierci ludzie z kwiatami, zdjęciami i upominkami zaczynają gromadzić się pod Pałacem Buckingham i opłakiwać Dianę. Królowa jednak nie wypowiada się na ten temat, tym bardziej, że prawnie Księżna nie należała już do rodziny królewskiej, bo była po rozwodzie z księciem Karolem. Premier Blair oraz książę Karol uważają, że królowa powinna przemówić do narodu (to make a public statement) oraz złożyć hołd (to pay tribute)...

5. Braveheart
Przenieśmy się teraz w odległe czasy i poznajmy Williama Wallace'a, szkockiego wojownika, który walczy z Anglią o niepodległość Szkocji. Jest XIII wiek. Williama gra Mel Gibson, angielską księżniczkę Izabelę, która zakochuje się w Williamie - Sophie Marceau. Akurat wątek z Izabelą jest fikcyjny ;) Bitwa pod Stirling zapada w pamięć wraz z kiltami i tym, czego pod nimi nie ma ;) Warto zaznaczyć, że cały film jest bardzo luźno oparty na faktach historycznych, włącznie z tym, że Szkoci w tym czasie nie nosili kiltów (kilts) w szkocką kratę (plaid). A jednak warto obejrzeć ten film, tym bardziej, że obecnie, po Brexitowym referendum niepewny jest los Szkocji w Wielkiej Brytanii.

6. Other Boleyn Girl
Polski tytuł to: "Kochanice króla". Występują Natalie Portman, Scarlett Johanson oraz Eric Bana. Typowe królewskie intrygi, niczym w brazylijskiej telenoweli ;) Warto popatrzeć na piękne stroje z epoki. Fabuły nie streszczę, bo jest zbyt skomplikowana :P

7. The Dutchess
Kolejny film o dworze angielskim, tytułową księżną gra Keira Knightly. Georgiana Cavendish, Księżna Devonshire wychodzi za mąż za Williama Cavendisha. Jednak, jak to często na dworze bywało, okazuje się, że książę ją zdradza z jej najlepszą przyjaciółką. Georgiana angażuje się z romans. Obejrzyjcie - tutaj również warto nacieszyć oko strojami z epoki i perukami :) 

8. Iron Lady
Żelazna Dama to film o brytyjskiej premier, Margaret Thatcher. W tytułowej roli - Meryl Streep. Zostaje ona przywódczynią Partii Konserwatywnej (Conservative Party), zwanej również Torysami (Tory). Partia ta również obecnie ma większość w parlamencie i jej zadaniem będzie wyprowadzić Wielką Brytanię z Unii Europejskiej. Film przedstawia wiele historycznych wydarzeń podczas jej rządów, które rozpoczęły się w 1979 roku, m.in. strajki górników, zamieszki, wybuch bomby w hotelu oraz wojna o Falklandy. Thatcher odeszła ze stanowiska po 11 latach, w 1990 roku, wychodząc po raz ostatni z 10, Downing Street. Ostatnie jej lata życia to walka z demencją starczą oraz zmaganie się ze śmiercią swojego męża.

9. The Suffragette /ˌsʌf.rəˈdʒet/
Jest rok 1912. Kobiety pracujące w różnych zakładach pracy w Anglii zaczynają walczyć o swoje prawa do głosowania. Odwołują się do różnych środków, również siłowych (rozbijanie wystaw kamieniami itd.), aby zwrócić na siebie uwagę oraz ponieważ - jak twierdzą - tylko takie sposoby są zrozumiałe dla mężczyzn. Kobiety są wrzucane do więzienia za udział w publicznych protestach, a w swojej społeczności mierzą się z wykluczeniem społecznych. I to wcale nie było tak dawno, bo zaledwie 100 lat temu. Historia pozwala spojrzeć na prawa kobiet, a szerzej na demokrację nie jako na niezbywalne prawo, lecz jako na wybór, umowę społeczną, wywalczoną i często okupioną cierpieniami i krwią.

10. Hysteria
Histeria to komedia z przymrużeniem oka o tym, jak wynaleziono wibrator. Była to też wymyślona choroba, na którą w epoce wiktoriańskiej leczono niestabilne emocjonalnie kobiety. Film toczy się w roku 1880 w Londynie. Polecam!

Jest jeszcze kilka filmów, opowiadających o historii Wielkiej Brytanii, ale nie zmieściły się one wszystkie w moim zestawieniu. Znacie jakieś?

I jeszcze dwie małe uwagi językowe. Jaka jest różnica pomiędzy historic a historical?

* historic - important or likely to be important in history: historic buildings, a historic day/moment.
In a historic vote, the Church of England decided to allow women to become priests.


* historical - connected with studying or representing things from the past.
Many important historical documents were destroyed when the library was bombed.
She specializes in historical novels set in 18th-century England.

A zatem - historic to ważny, znaczący, historyczny, natomiast historical to związany z historią, ze studiowaniem jej.

 A story i history? History odnosi się oczywiście do historii, jako dziedziny nauk humanistycznych. Natomiast jeśli chcemy powiedzieć, że jest to ciekawa historia, albo historia Johna - powiemy "story". Jest jeszcze HERstory.Feministki zauważyły bowiem, że historia pisana jest z punktu widzenia mężczyzn. Mamy więc krwawą historię wojen i konfliktów, nie uczymy się z kolei o historii rodziny, społeczeństw, ubrań, kuchni. HERstory to właśnie historia napisana z perspektywy kobiet.

Dotrwaliście do końca? Pamiętajcie, że jak to się mówi w blogosferze - za każdym razem gdy czytasz bloga i nie zostawiasz żadnego komentarza - umiera jedna sówka ;) Napiszcie proszę, czy Wy też lubicie te filmy, a może macie inne TOP 10? A jeśli chodzi o Stany Zjednoczone? Co byście polecili z historycznych filmów?



Wpadajcie do innych blogerów i poczytajcie o tym, co było, a już dawno odeszło. Jeśli chcecie być na bieżąco z wpisami blogów kulturalno-językowych dołączcie do grupy: W 80 blogów dookoła świata i lajkujcie stronę Blogi językowe i kulturowe.
A zapewniam Was - będziecie się działo jeszcze w tym roku :)

Austria:
Viennese breakfast -  Było minęło – czasy CK

Chiny:
Biały Mały Tajfun - YMCA

Finlandia:
Suomika - Opisywanie przeszłości po fińsku

Francja:
Demain viens avec tes parents - Było minęło - Les Années folles
Francuskie i inne notatki Niki - Było, minęło... Minitel - 30 lat francuskiego protoplasty internetu
FRANG - Było, minęło - 4 najbardziej (nie)zapomniane francuskie wynalazki

Gruzja:
Gruzja okiem nieobiektywnym - Była sobie fabryka…

Hiszpania:
Hiszpański na luzie - Hiszpańska przeszłość ciągle żywa: pesetas

Japonia:
Japonia-info.pl - O-haguro - zwyczaj czernienia zębów

Kirgistan:
Enesaj.pl - Dawne nazwy miast Azji Środkowej

Litwa:
Na Litwie - 10 miejsc na Litwie, które zmieniły się niemal nie do poznania
Niemcy:
Nauka Niemieckiego w Domu - Było, minęło kiedyś w Niemczech
Niemiecka Sofa - Było, minęło … http://niemieckasofa.pl/2016/08/bylo-minelo/

Norwegia:
Norwegolożka: Dawno temu w północnej Norwegii  https://norwegolozka.wordpress.com/2016/08/25/dawno-temu-w-polnocnej-norwegii

Rosja:
Dagatlumaczy.pl - Blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim, Dawne miary rosyjskie http://www.dagatlumaczy.pl/dawne-miary-rosyjskie/

Turcja:
Turcja okiem nieobiektywnym - Było-minęło… tureckie miasta kiedyś i dziś

Wielka Brytania:
Angielska Herbata - Jak język angielski wyglądał tysiąc lat temu?
Angielski C2 - Było minęło - służba (Downton Abbey)
http://angielskic2.pl/bylo-minelo-sluzba/
english-at-tea - Zamki w Wielkiej Brytanii, które muszę zobaczyć

Włochy:
Studia, parla, ama  - W 80 blogów - był lir, nie ma lira. http://studiaparlaama.pl/w-80-blogow-byl-lir-nie-ma-lira/
Italia nel cuore - Co Napoleon ma wspólnego z włoską flagą?
https://italianelcuoreblog.wordpress.com/2016/08/25/co-napoleon-ma-wspolnego-z-wloska-flaga/

Wielojęzyczne:
uLANGUAGES - Jak wyglądała nauka języka w przeszłości?
https://ulanguages.wordpress.com/2016/08/25/jak-wygladala-nauka-jezyka-w-przeszlosci/